Próbowałem. Tyle, że po zmniejszeniu siły błysku zdjęcie jest niedoświetlone, a fotografując w kiepskich warunkach oświetleniowych bez statywu nie da się za bardzo wydłużyć czasu ekspozycji.
Niestety nic nie zastapi zewnetrznej lampy z ruchomym palnikiem...
A no właśnie... Dlatego chyba sprawię sobie taką uniwersalną lampę z fotocelą. Jest ona montowana na specjalnej szynie z boku aparatu. Może spróbuję skonstruować jakieś lusterko, które by zasłaniało błysk lampy wbudowanej i jednocześnie odbijało go tak, aby dotarł do fotoceli. Coś się wymyśli. W każdym razie, po niezbyt udanych próbach zmiękczenia błysku domowej roboty softboxem (kradł on tylko światło i nic więcej nie dawał - to samo mogę sobie ustawić w aparacie) doszedłem do wniosku, że jedynym sposobem na ładniejsze zdjęcia jest zmiana kierunku padania światła - czyli odchylenie palnika lampy zewnętrznej.
****** update ******
Niedawno kupiłem taką lampę – konkretnie Tumax DSA880Z (choć sprzedano mi ją jako DS880S2 – na stronie producenta takiej nie ma – może to jakaś stara nazwa). Lampa mocowana jest na specjalnej szynie przykręcanej do gwintu statywu – dla aparatów bez stopki to jedyne rozwiązanie.
Parametry lampy:
- liczba przewodnia: 30 (przy 50 mm)
- tryby pracy AUTO: f/2, f/2,8; f/4; f/5,6
- ogniskowa: 28-35-50-85 mm (zoom ręczny)
- pochył palnika: 0°/30°/45°/60°/90°
- czas ładowania: od 0,3-12 sek.
- liczba błysków na komplecie baterii: ok. 100 - zasilanie: 4 x AA
- wymiary: 72 x 85 x 110 mm
- waga: 190 g (bez baterii)
Po pierwszych zabawach wrażenia są raczej pozytywne, trzeba się jednak nauczyć odpowiednio ustawiać lampę i aparat, zgodnie z tabelką na obudowie flesza. Mając liczbę przewodnią 30 lampa nie jest chyba szczególnie mocna (choć nawet nie miałem okazji tego sprawdzić), ale do zdjęć w normalnej wielkości pomieszczeniach w zupełności wystarcza. Lampę wyzwalam za pomocą fotoceli w trybie S2 (w aparacie należy włączyć lampę z redukcją czerwonych oczu, wtedy są 2 błyski), bo w S1 (na 1 błysk) nie zawsze odpala. Palnik kieruję do góry, pod kątem 60-90º.
Lumix i Tumax – całkiem ładny zestaw...


Do zdjęć z bliska skonstruowałem z tektury, taśmy i kawałków lusterka specjalny peryskop, który założony na lampę wbudowaną zasłania ją i jednocześnie odbija jej błysk do fotoceli. Dzięki temu można uniknąć błyskania prosto w obiekt, co powoduje miejscowe przepalenia i brzydkie odbicia światła.


Po lewej zdjęcia tylko z lumixową lampą wbudowaną, po prawej z fleszem zewnętrznym (lampa wbudowana zasłonięta „peryskopem”)




Myślę, że różnica jest widoczna. Dla mnie te po prawej to zupełnie inny poziom fotografowania. Przy portretach ta różnica jest jeszcze bardziej zauważalna.
Na ostatnim kolory są trochę przesadzone, ale to nie wina lampy - zdjęcie niechcący wyszło trochę za ciemne i rozjaśniając je, przegiąłem trochę z nasyceniem. Więcej takich porównań można zobaczyć tutaj:
http://canon-board.info/showthread.php?t=27778 (lampa trochę inna, ale z tej samej rodziny)
Lampa nie ma niestety manualnych ustawień siły błysku i jakichś tam zaawansowanych pomiarów. Sama ustawia siłę błysku, a jasność zdjęcia zawsze można regulować po prostu przysłoną. Myślę jednak, że dla początkującego fotoamatora to dobry wybór, pozwalający robić ładniejsze zdjęcia, dający lepsze oświetlenie i większą kreatywność w porównaniu z tym, co Lumix oferuje w standardzie.
Gdyby ktokolwiek był zainteresowany, to niestety w chwili obecnej w żadnym polskim sklepie internetowym ten model nie jest dostępny, na alległo też nie widzę. Może kiedyś gdzieś się pojawi. W niektórych sklepach mają ukryte zapasy na wypadek uszkodzenia gwarancyjnego i być może sprzedaliby właśnie
z takich zapasów, tak jak było to w moim przypadku – zawsze można zapytać. Zawsze można też poszukać jakiejś innej uniwersalnej lampy z fotocelą, choć nie wiem, czy takowe istnieją (ja innej w przyzwoitej cenie nie znalazłem).