Hmm... lato, upały - sezon burzowy, więc temat jak najbardziej na czasie.
LZ8 ma tryb manualny, więc można się trochę pobawić. Ustaw długi czas ekspozycji (20-60 s) - w ten sposób zwiększysz szanse, że na zdjęciu trafi się piorun. Aby uniknąć prześwietlenia (zwłaszcza jeśli są jakieś oświetlone obiekty na 1. planie) - ustaw mały otwór przysłony (np. f/8) i najniższe ISO (w ten sposób zredukujesz też szumy). Nie wiem jak się tam ustawia balans bieli, ale trzeba dążyć do oziębienia barw, max. w stronę niebieskiego - wtedy niebo będzie niebieskie, a źródła światła nie wyjdą czerwone). Poza tym oczywiście statyw i samowyzwalacz. Najlepiej ustawić sobie na statywie 1 przemyślany kadr (najlepiej z jakimiś podświetlonymi budynkami na 1. planie i burzowym niebem w tle) i focić do skutku. To chyba lepsze niż przestawianie aparatu to tu, to tam i "gonienie" błyskawic na zasadzie "a może tym razem uderzy tutaj".
Domyślam się, że pewnie dzisiaj pioruny szalały (szaleją) nad Twoim miejscem zamieszkania i próbowałeś je uchwycić z mizernym skutkiem. Znam ten ból...

U mnie zawsze burza przechodzi po południu, gdy jeszcze nie jest ciemno - ciężko wtedy o dłuższy czas naświetlania. Jak już się trafi wieczorem, to przechodzi tak szybko, że zanim się ustawię, to już nie ma co fotografować... Jakoś nie mam szczęścia (lub po prostu umiejętności) i nie mogę się pochwalić żadną fotką piorunów

. Ale powyższe porady gdzieś tam wyczytałem i staram się ich trzymać, zresztą wydają się one dość logiczne - a może ktoś ma jakieś inne sposoby?