Umówmy sie że w tym wątku będziemy opisywać nasze doświadczenia w robieniu zdjęć po zmroku.
Dziś mi doszedł statyw, więc wpiąłem do niego mój FZ18 i zauważyłem pewną prawidłowość związaną z odczytem światłomierza w aparacie a zrobionym zdjęciem.
Mianowicie wydawało by sie, że gdy ustawimy długość migawki wg wskazań światłomierza (będzie znajdowal się on w położeniu Ev=0) wyjdzie nam okej zdjęcie, ale wyszło mi można powiedzieć prześwietlone, tak to wygląda:


Zmieniając czas naświetlania na krótszy, (wskazania światłomierza Ev=-1), zdjęcie wyglada lepiej:


I jeszcze krótszy, (wskazania światłomierza Ev=-2), dochodzimy do planowanego efektu:


Taki z tego morał że światłomierz zawsze dąży do równowagi światła i cienia, w nocy jak wiemy więcej jest cienia niż światła, więc nie ma co ustawiać migawki wg wskazań światłomierza (Ev=0) bo wtedy będzie on chciał na siłe zachować równowage i prześwietli nam fotografie, lepiej dać krótszy czas naświetlania. (by było ujemne Ev)
Oczywiście gdy robimy zdjęcie w środku miasta gdzie jest pełne oświetlenie ta prawidłowość nie zachodzi. (chcemy zachować równowage światła i cienia i jest to możliwe dzięki dobrym oświetleniu)
Tylko niewiem dlaczego na poniższym zdjęciu wyszły mi takie szumy na niebie, wina apratu czy ustawień?

