Lesiu999 - odpowiedzi na czesc pytan znajdziesz zapewne w testach LX3, zdjecia rowniez. Z tego co wiem sa na forum uzytkownicy LX3 - nie wiem czemu sie nie ujawniaja

Jako, że padły już zarzuty (nie ujawniają się, bo fotografują

), po dłuższej nieobecności tu zajrzałem.
Na początek, po pół roku użytkowania tego aparatu, powiem, że nie należy go chyba przesadnie idealizować - tak jak to robią niektórzy testujący - natomiast zaryzykuję stwierdzenie, że Lumix LX3 wraz z Canonem G10 (też fajny, ale niestety ma gorsze makro i bardziej mętne menu użytkownika) są obecnie w czołówce kompaktów.
Co do konkretów - na minus:
Opóźnienie migawki, zwłaszcza przy gorszym oświetleniu, jest jedną ze słabszych stron tego aparatu - do szybko poruszających się obiektów trafić jest ciężko - lecącego bociana w pogodny ranek może owszem, ale pędzącej lokomotywy przy dużym zachmurzeniu już się nie da.
Przy słabym oświetleniu kilka możliwych pól ustawienia AF zmienia się w jedno większe pole. Manualne ustawianie ostrości jest sporo trudniejsze niż w lustrzance, ale można je opanować.
Akcesoria, rzeczywiście, kosztują i przy zamocowaniu któregokolwiek z nich (tulejka, wizjer, konwerter) "kieszonkowość" aparatu ulega zakłóceniu.
Natomiast plusów jest więcej:
Przy dłuższych czasach fotografowania z ręki aparat nie kłapie lustrem - co rozmazywałoby zdjęcie. Nie zakłóca ciszy w miejscach, gdzie wymagana jest dyskrecja (muzeum, kościół, czy śpiąca żona, której chcemy zrobić kompromitujący portret

)
Owszem, lustrzanki mają też różne obiektywy, ale:
- albo są one jaśniejsze (np. 1.4), lecz drogie i o stałej ogniskowej,
- albo są dość tanie i o zmiennej ogniskowej, lecz węższe (np. nie od 24 a od 28 mm) i ciemniejsze (3.5-5.6, ewentualnie 2.8, ale nie 2-2.

,
- albo są dużo szersze, lecz ciemniejsze (f/4) i stanowczo za drogie,
- przeważnie nie mają stabilizacji,
- często wymagają przymykania przysłony dla uzyskania lepszej ostrości (co komu np. z obiektywu f/1.8, który najlepiej rysuje przy f/5.6 czy f/8?),
- wyraźnie winietują, mają aberracje chromatyczne lub dystorsje.
Tymczasem LX3 ma jeden dobry obiektyw, jasny, stabilizowany i o zmiennej ogniskowej, z elementem asferycznym, zaś ewentualne aberracje czy dystorsje są poprawiane elektronicznie od razu w puszce (puryści to krytykują, ale jakoś nie widzę ich podobnych uwag w kierunku dwa razy droższego i późniejszego o rok Nikona D90).
Do tego dostępność menu jest lepsza niż w niejednej amatorskiej lustrzance i mamy dodatkowe opcje (fotografowanie w 16:9, różne czasy synchronizacji wbudowanej lampy, możliwość wyboru różnych "rodzajów kliszy"). Także dobra żywotność baterii, która po naładowaniu wytrzymuje dzień średnio intensywnego fotografowania.
U mnie kit od Nikona odpoczywa sobie w domu na półce - to mówi samo za siebie
