Witam,
Może opiszę swój problem, a później wspólnymi siłami postaramy się go rozwiązać...
Otóż jakiś miesiąc temu kupiłem Panasonica DMC-TZ5 wraz z kartą Kingston SDHC 4GB - dokładnie tą:
http://www.electro.pl/produkt-KINGSTON_Kar...135102,236.htmlNa początku było ok, chociaż już 3 dni po zakupie miałem większą wycieczkę i pstrykałem sporo, naprawdę sporo + filmiki. Spokojnie przekroczyłem barierę 2GB i leciałem dalej. Ale z czasem zaczął mi się pojawiać napis "błąd zapisu"... Zignorowałem go, gdyż pstrykać można było dalej. Później, zobaczyłem już napis "błąd zapisu" i się wkurzyłem, ale po włączeniu i wyłączeniu aparatu wszystko wydawało się być ok (było tak kilka razy).
Następnego dnia postanowiłem zgrać zdjęcia i jakieś było moje zdziwienie, że połowa zdjęć wyparowała! Udało się zgrać tylko połowę, a reszta zniknęła (jak się okazało - bezpowrotnie). Bolało. I to bardzo...
Pierwsze odczucie - karta. Dałem znajomemu do Nikona D40X - też miał błąd zapisu więc postanowiłem że karta jest do oddania na gwarancję. ALE czas leciał, minął tydzień lub dwa - w Nikonie było wszystko OK (!) a u mnie praktycznie po zrobieniu 3 zdjęć "błąd zapisu" i tak jest do dziś.
Co zrobić? W moim aparacie karta nie działa, a innym działa, na kompie też wydaje się być ok. Czy jest jakiś sposób, żeby ją przetestować? Zachowuje się ona naprawdę naprawdę dziwnie, ponieważ jak już pisałem - w Nikonie też były problemy, z tego co pamiętam to za pierwszym razem w kompie jej nie wykrywało (!). Dodam jeszcze że mój aparat jest chyba ok, bo na karcie Sandisk 1GB wszystko hula, aż miło.