Troch e to może za dumnie brzmi ten konwerter , gdyż jest to w zasadzie nasadka z soczewką, ale działa.
dżejkob w odpowiedzi na twoje zapytanie założyłem ten wątek i za namową

) ale tak na gorąco odpowiem a jak tylko strzelę fotki to wstawię je tutaj.
W pierwszym wydaniu konwerter macro był typowo odwrotnym mocowaniem Heliosa 44 z użyciem kartonowej tulei posklejanej na wymiary dopasowane do zewnętrznej średnicy pierścienia obiektywu w LZ5 czyli 50 mm średnica wewnętrzna po stronie obiektywu i węższa pod 52 zewnętrzną heliosa. Trochę doświadczenia z modelarskiego klejenia kartonów się przydało.
Miało to jednak mankament w typowej postaci bardzo dużego powiększenia ( fot. skakuna) z bardzo małą GO. Jeszcze gorzej wychodziło to oczywiście z MIR'em 35 mm gdzie GO była na żyletkę i oczywiście małym światłem, co wymagało kombinacji ze światłem.
Drugi patent to szkło optyczne - soczewka z okularów , gruba jak denko od butelki hehehe, ale za to jakość szkła optycznego zdecydowanie mniej daje aberacji i blików niż szkło z popularnych lunet czy rzutników. I tu moja przestroga - nie warto z takimi szkłami eksperymentować bo to strata czasu- szkło musi być dobrej jakości. Mocowanie soczewki o średnicy 50 mm było pewnym kłopotem ale rozwiązania przychodzą czasem niespodziewanie i to rewelacyjnie proste.
Otóż okazało się, że idealnie do tego nadaje się rura kanalizacyjna 50 mm. Od strony złączki /kołnierza ścina się rant 4 mm i pozostaje tylko szeroki brzeg chowający uszczelkę. To jest miejsce do osadzenia szkła. Metoda dowolna- ja umocowałem taśmą izolacyjną. Rurkę dociąłem na długość równą długości od końca max. wysuniętego obiektywu do obudowy aby wysunięty obiektyw nie stukał w soczewkę. Du za średnica soczewki zapewniła mi brak winiety nawet w ustawieniu szerokokątnym. a za razem zrobiła sie małym tele dla szerokiego kąta i teraz schowany obiektyw daje mi obraz taki jak zoom x3 . Ostrzenie takiego zestawu odbywa sie w odległości od 0 do 20 cm .
Resztę dopowiem wkrótce
