Dla właścicieli aparatów, których wspaniały Pasikonik nie raczył wyposażyć w odchylany ekran, podaję sposób wykonania i przymocowania lusterka, dzięki któremu nie trzeba ryć nosem w ziemi, żeby zrobić zdjęcie np. ślimakowi w trawie. Myślę, że jest to przydatna rzecz (zwłaszcza na nadchodzącą zimę

).
Potrzebne jest prostokątne lusterko o szerokości o ok. 1 cm większej od szerokości ekranu i długości ok. 2x większej niż wysokość LCD (czyli np. 9x6,5 cm dla ekranu 2,5-calowego). Jeżeli nie ma się odpowiedniego (bo raczej o to trudno), można przyciąć z jakiegoś większego lusterka. Ja np. kupiłem w hipermarkecie panoramiczne lusterko wewnętrzne do samochodu (cena 12 zł), naciąłem na nim linię nożykiem introligatorskim, odpowiednio przycisnąłem i jakoś się złamało (fakt, że nie do końca wzdłuż linii). Najlepiej, jeśli mamy możliwość bardziej profesjonalnego przycięcia lusterka.
Potrzebna jest także blaszka o wymiarach ok. 1x6 cm, najlepiej taka narożna (nie wiem, czy to ma jakąś fachową nazwę

). Musi mieć z jednej strony otwór o średnicy ok. 7 mm. Blaszkę należy wygiąć, tak aby wewnętrzny kąt miał 135 stopni (90 + 45).


Potrzebujemy też śrubki dającej się wkręcić w gwint do statywu (chyba 6 mm), przydatna jest także nakrętka do niej. Śrubkę trzeba uciąć piłką do metalu, tak aby do wkręcenia pozostało 5-7 mm.
Do zewnętrznej strony lusterka, na krótszej krawędzi, przyklejamy blaszkę, ok. 1 cm od dłuższej krawędzi, zależnie od położenia ekranu względem gwintu statywu. (rys. 1) Oklejamy taśmą przeciwległą krawędź.
Klejem lub taśmą dwustronną przyklejamy na wierzch karton (najlepiej czarny) 2x dłuższy od lusterka. (rys. 2)
Zginamy karton na krawędzi i oklejamy wszystkie boki lusterka, tak aby na jego wewnętrznej stronie powstała ramka o szerokości ok. 2 mm (na dole powinna mieć 1 cm szerokości). (rys. 3)

W kartonie wycinamy ząbek o wysokości ok. 1 cm. Do grubszego boku ramki (tego od strony blaszki) przyklejamy taśmą pasek kartonu. (rys. 4) Karton będzie stanowił zamykaną klapkę lusterka, chroniącą je przed zabrudzeniem i porysowaniem. Ząbek kartonu wsuwamy pod pasek na dolnej krawędzi. Taki sam pasek przyklejamy na zewnętrznej stronie lusterka, żeby można było zaczepić klapkę po jej wywinięciu na drugą stronę.
Kartonową klapkę dobrze jest okleić jakąś taśmą lub folią, żeby nie zamoczyła się i nie podarła. Tak samo tył lusterka.


Lusterko przymocowujemy do aparatu, wkręcając śrubkę przez otwór w blaszce w gwint statywu. Żeby nie zgubić śrubki, do zewnętrznej strony lusterka (tuż przy krawędzi, żeby klapka mogła się zamknąć) można przykleić sobie nakrętkę i w nią wkręcać śrubkę, gdy nie jest potrzebna. Można też po prostu wkręcać śrubkę w nakrętkę przez otwór w blaszce, tyle że wtedy łatwo jest zgubić nakrętkę podczas używania lusterka. Lepiej więc na stałe ją przykleić.


Trzymając aparat przy ziemi, patrzymy z góry w lusterko i widzimy obraz z wyświetlacza. Może trochę niewygodnie jest ustawiać parametry ekspozycji patrząc w lustrzane odbicia cyferek, ale cóż... Przynajmniej możemy zobaczyć, czy nasz przykładowy ślimak znajduje się w odpowiednim miejscu kadru i czy zdjęcie jest dobrze naświetlone.


Lusterko po to jest wyższe od ekranu, żeby jego obraz był w całości widoczny nawet wtedy, gdy patrzymy pod nieco innym kątem.
To chyba wszystko. Lusterko takie jest dość wygodne w użyciu, mieści się zarówno w kieszeni kurtki, jak i w kieszeni pokrowca na aparat. Dzięki niemu możemy fotografować obiekty z ?żabiej? perspektywy na lekko tylko ugiętych nogach i bez kładzenia się na ziemi. Od biedy lusterko przydaje się do robienia zdjęć znad głowy (np. w tłumie), trzeba tylko trzymać aparat do góry nogami.

Może nie zastąpi to uchylnego ekranu. Ale za to możemy powiedzieć, że do robienia zdjęć używamy lustra
